Procesja Bożego Ciała

Procesja Bożego Ciała

W czwartek 31 maja przeżywaliśmy uroczystość Bożego Ciała. Po Mszy św. o godz. 10.00 wyruszyła procesja Eucharystyczna do czterech ołtarzy. W zorganizowanie tej uroczystości włączyły się członkowie poszczególnych wspólnot parafialnych.

Ks. Dariusz Żurański

Na gościnnych występach

Na gościnnych występach

Chór Cantores Mariae po raz drugi wystąpił gościnnie poza macierzystą parafią. Przypomnijmy, że pierwszy występ chóru miał miejsce 8 grudnia 2012 r. w Parafii Niepokalanego Poczęcia NMP na Stawkach w dniu odpustu, natomiast 19 stycznia b. r. śpiewaliśmy kolędy na dwu Mszach św., o godz. 9.00 i 10.30, w Parafii św. Antoniego. Nasz dyrygent, Mateusz Płotkowski, podczas tych Mszy św., zastępował również organistkę parafii, która w tym samym czasie uświetniała swym śpiewem i grą Msze św. w naszej parafii. W czasie krótkiej przerwy „na kawę” odwiedził nas proboszcz parafii na Wrzosach, ks. Wojciech Miszewski, obdarowując obrazkami trojga świętych, których relikwie znajdują się w tamtejszym kościele: św. Antoniego, św. Ojca Pio i św. Beretty Molli oraz książkami zawierającymi ciekawą relację z diecezjalnej pielgrzymki z bp. Andrzejem do Ziemi Świętej. Przypomnieć należy, że wcześniej w parafii na Wrzosach posługiwał nasz proboszcz, ks. Dariusz Żurański i to po części dlatego postanowiliśmy odwiedzić zaprzyjaźnioną parafię.

Mimo wysiłku, pełni radości, nagrodzeni gorącymi oklaskami, wróciliśmy do domów na dalsze świętowanie niedzieli w rodzinach.

Wieczór Trzech Króli

Wieczór Trzech Króli

6 stycznia w uroczystość Objawienia Pańskiego chór Cantores Mariae spotkał się w salce parafialnej na śpiewaniu kolęd. Spotkanie poprzedziła Msza św., gdzie na rozpoczęcie mocno zabrzmiała zaśpiewana wraz z całym kościołem kolęda Mędrcy świata, Monarchowie, a w czasie Eucharystii chór wykonał kilka kolęd: Rozkwitnęła się lilija, Dzisiaj chór aniołów, Noc cicha w śnie, Zapłonęła gwiazda.

W salce parafialnej czekała na nas przygotowana przez chórzystów agapa – pyszności „na słono”. W tym roku było nas znacznie więcej niż przed rokiem, bowiem chór liczy już 35 członków, toteż stoliki, ciasno ustawione obok siebie, sięgały od ściany do ściany. Tenory jak zwykle skupiły się na jednym końcu, na środku zaś usiadł nasz dyrygent, pan Mateusz. Po chwili dotarli do nas oczekiwani duszpasterze – ks. proboszcz Dariusz, ks. Dawid, a nieco później ks. Łukasz. Księża, choć utrudzeni po kolędach, wnieśli humor i radość, a atmosfera, jak zwykle u nas, radosna, jeszcze bardziej się ożywiła.

Na wstępie głos zabrała Marysia Żurowska, która była inspiratorką niespodzianki zgotowanej naszemu Dyrygentowi. W imieniu chóru wręczyła mu prezent – batutę w skórzanym futerale. Ciekawie i dowcipnie opowiedziała historię tej batuty. Otóż liczy ona bez mała 70 lat, a przywiózł ją ze Lwowa na Śląsk Franciszek Ryling, skrzypek, dyrygent, pedagog i kompozytor. W jego to chórze śpiewał, również przybyły ze Lwowa pan Żurowski, ojciec Marii. Gdy kiedyś dyrygent zdenerwował się na jednego z członków orkiestry, batuta uległa złamaniu i poprzez ojca znalazła się w posiadaniu Marii. Teraz odrestaurowana, z wygrawerowanym napisem: „Maestro Mateo”, z nową oprawą, została wręczona panu Mateuszowi od chóru, jako symbol władzy dyrygenckiej, chociaż dyrygenci chóralni de facto nie używają batut, lub czynią to bardzo rzadko. Maria opowiedziała też historię Jeana-Baptiste Lully, znanego kompozytora i dyrygenta na dworze „króla słońce” – Ludwika XIV. Dyrygent w owych czasach stał tyłem do kierowanej orkiestry a przodem do króla, a batutą dyrygencką była duża laska, podobna do tych, jakie teraz używa się w orkiestrach wojskowych. Lully uderzył się niechcący taką ostro zaostrzoną laską w palec stopy, dyrygując z pasją zespołem muzycznym, z którego wykonania akurat nie był zadowolony. Kilka tygodni później zmarł wskutek zainfekowania rany. Na zakończenie Maria stwierdziła, że nasz dyrygent jest na służbie najważniejszego Króla, któremu my śpiewamy na chwałę, a który od ewentualnych, niebezpiecznych przypadków ma moc go uchronić.

Dalszą część wieczoru wypełniła wieczerza przerywana kolędami śpiewanymi wespół z Księżmi, przy akompaniamencie naszego Dyrygenta. że aż się mury trzęsły. Nie zabrakło ulubionej pieśni: Bracia, patrzcie jeno, śpiewanej na dwa chóry, męski i żeński.

Maria Major

CHÓRZYŚCI – O CHÓRZE

CZYM JEST DLA MNIE CHÓR…?

 

…tak bardzo chcę śpiewaniem pięknie wielbić Boga. Czynić dzięki za dar życia. Śpiew w naszym chórze, to dla mnie uczta duchowa, lekarstwo dla mojej skołatanej duszy…

…czerpię radość z każdej formy muzykowania. Szczególnie śpiew w naszym chórze daje mi pewność, że mogę robić coś nie tylko dla siebie ale również dla Boga i na Jego chwałę…

… nie jestem tu za karę. To moja nagroda za uzyskaną pomoc. Śpiew to moja modlitwa, płynąca z całego mego serca. To tutaj jestem bliżej Niego i to tutaj znajduję swoje miejsce na ziemi…

…tradycja śpiewania zawsze byłą w moim domu rodzinnym. Lubię śpiewać, choć nie znam nut. Chór daje mi sposobność do poznania wielu pięknych pieśni, których bym sam nigdy nie zaśpiewał, a może i nie poznał. Jest też bezinteresowną, przyjacielską wspólnotą działającą na chwałę Boga i dla radości nas samych…

…należę do chóru od niedawna. Dla mnie chór to nie tylko śpiew, to spotkanie ludzi, ludzi którzy bardzo wspierali mnie duchowo w trudnych chwilach…

…chór jest dla mnie możliwością uczestniczenia we wspólnocie ludzi, dla której śpiew nie jest tylko formą rozrywki ale przede wszystkim modlitwy i zaangażowania w życie i piękno liturgii…

… „innym talent mija – u nas się rozwija” – jest to nasza ulubiona rozśpiewka, która niesie w sobie dużo prawdy. Kto śpiewa ten modli się podwójnie. Chór to radość – radość śpiewu i spotkania. Radość obecności, a przede wszystkim służba Panu Bogu…

…śpiewanie w naszym chórze jest dla mnie późno okrytą pasją. Podczas prób zapominam o szarej codzienności i wszystkich moich zmartwieniach…

…chór? To ogromna, wspólna radość. Jak również chwała Bogu…

…chór jest dla mnie cząstką zmierzania do świętości…

…na chórze spotykam ludzi z którymi przez śpiew mogę wielbić Boga. Te spotkania dają mi wytchnienie oraz możliwość rozwijania talentu. Bóg nie wybiera zdolnych – On uzdalnia wybranych…

… dla mnie osoby pracującej jest to niewątpliwie wyzwanie, bo zawsze jest ten „brak” czasu, zmęczenie, troski dnia codziennego. Jednak poniedziałki i czwartki, dni w których mamy próby są dla mnie lekarstwem na otaczający mnie świat. Tu odpoczywam i służę naszemu Bogu…

Historia – CHÓR „CANTORES MARIAE”

Historia – CHÓR „CANTORES MARIAE”

Pod kierunkiem Alojzego Szymańskiego

Pierwszy chór w Parafii MBZ powstał w 1973 roku, z inicjatywy organisty Alojzego Szymańskiego i zakończył działalność w 1998 r. 1 grudnia 1996 roku odbyła się uroczystość 70-lecia pracy organistowskiej p. Alojzego, z udziałem bp. Andrzeja Suskiego, a w 1998 roku z okazji 90-lecia urodzin p. Szymańskiego w czasie Mszy św. w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny dziękowano Bogu za jego ofiarną służbę Kościołowi, a także wspaniałe świadectwo życia i wiary. Tutaj godzi się wspomnieć słowa ks. Adama Ceynowy z homilii: „W osobie pana Alojzego odnajduję za każdym razem wszystko to, co dobrego można o człowieku powiedzieć. Zawsze do swej pracy przygotowany, zawsze obecny na czas. Przy tym niezmiernie delikatny i powiedzieć można dystyngowany we wszystkim co robi. Gdy rano widzę Jego nieco skuloną postać, wolno podążającą w kierunku kościoła, wiem, że wszystko jest na swoim miejscu”.

Już przed wojną zespoły śpiewacze prowadzone przez p. Szymańskiego zdobyły wiele wyróżnień w czasie konkursów organizowanych przez Pomorski Związek Kół Śpiewaczych. W swej pracy sporo miejsca poświęcał popularyzacji muzyki kościelnej; w tym celu gromadził na wspólnych występach chóry toruńskie. Koncerty odbywały się, nieraz z towarzyszeniem orkiestry, w różnych świątyniach naszego miasta, a także poza nim. Pan Szymański nie omijał utworów trudnych i wymagających wielkiego nakładu pracy, takich kompozytorów jak: Mozart, Handel, Szubert, Gruber, Gomółka, Gorczycki. Przez 10 lat kierował też świeckim chórem męskim „Dzwon”, który pod jego dyrekcją otrzymał wiele wyróżnień konkursowych. Jego praca na rzecz Kościoła została uhonorowana Medalem Papieskim „Benemerenti”, wręczonym w naszym kościele przez ordynariusza chełmińskiego, bp. Mariana Przykuckiego, który później także przyznał panu Alojzemu tytuł „Honorowego Organisty Diecezji Chełmińskiej” i  medal „Zasłużony dla Diecezji”.

Pod kierunkiem Bożeny Jankowskiej i ks. Wojciecha Wierzbickiego

Chór parafialny został założony ponownie w 2004 r. przez wikariusza parafii, ks. Wojciecha Wierzbickiego, z wykształcenia muzyka. Po roku zaprosił on do współpracy naszą parafiankę, Bożenę Jankowską, wieloletnią dyrygentkę Chóru Akademickiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Chór liczył ok. 20 osób. W repertuarze były pieśni związane z poszczególnymi okresami roku liturgicznego, kanony z Taize, pieśni śpiewane z okazji uroczystości papieskich (Juliusza Łuciuka do słów Ojca św. Jana Pawła II O ziemio poska, Hymn Ogólnopolskiego Spotkania Młodzieży z Benedyktem XVI Nie lękajcie się, fragment oratorium Piotra Rubika Santo subito). Ks. Wojciech wykonywał partie solowe tenora, m.in. w pieśni Ave Maria Giulio Cacciniego, Panis Angelicus Cesara Francka. Mszom św. z udziałem chóru towarzyszył śpiew gregoriański w częściach stałych liturgii. Wszystkie „występy” wspomagali członkowie chóru akademickiego, wraz z towarzyszącym na organach Michałem Czaposkim. Owocna współpraca trwała do czasu mianowania ks. Wierzbickiego z dniem 1 lutego 2011 roku na proboszcza parafii Święte k/Łasina. Bożena Jankowska prowadziła chór, którego opiekunem oraz członkiem został ks. Mariusz Wojnowski, do wakacji 2012 roku.

Cantores Mariae – Śpiewacy Maryi

Chór pod kierunkiem Mateusza Płotkowskiego 

W październiku 2012 roku zaczął się nowy rozdział w historii chóru parafialnego. Po przejściu na emeryturę ks. prał. Stanisława Kardasza, proboszczem parafii został ks. kan. dr Dariusz Żurański, który na stanowisku organisty zatrudnił Mateusza Płotkowskiego. Młody dyrygent z  pasją i entuzjazmem zaczął organizować i prowadzić chór, w skład którego weszła część członków z poprzedniego zespołu. Obecnie trzygłosowy chór liczy ponad 30 śpiewaków, w tym 8 mężczyzn. Śpiew chóralny bardzo szybko zaczął rozbrzmiewać w czasie parafialnych Mszy Świętych. Śpiewano pieśni maryjne, adwentowe, bożonarodzeniowe, wielkopostne, wielkanocne. Utwory wykonywane są w większości a cappella, jednak w Wielką Sobotę radość Zmartwychwstania podkreślały takie instrumenty, jak gitara, bęben, grzechotki, tamburyn. Śpiew chóru towarzyszył liturgii w czasie całego Triduum Paschalnego, a jego soliści wykonywali wszystkie psalmy i uroczyste Alleluja. Chór uświetnia także wszelkie uroczystości w parafii MBZ, jak odpust parafialny, prymicję nowo wyświęconych kapłanów, którzy pełnili posługę diakonatu w naszej parafii, Mszę św. w uroczystość św. Cecylii. Chórzyści wraz z organistą, panem Mateuszem, spotykają się również przy wspólnym stole oraz śpiewie, np. na spotkaniu opłatkowym, w święto św. Cecylii, a także na zgrupowaniu chóru w Lipnicy. Między uczestnikami i Dyrygentem chóru panuje rodzinna, serdeczna atmosfera. Śpiew na chwałę Pana daje wielką radość jego wykonawcom, a próby zawsze rozpoczynają się i kończą modlitwą. Opiekunem chóru jest proboszcz parafii, ks. kan. dr Dariusz Żurański. Nazwa powstała z potrzeby wspólnoty chóru, który chcąc jeszcze bardziej zidentyfikować się z Patronką naszej parafii przyjął nazwę: Cantores Mriae.

Próby pod kierunkiem Mateusza Płotkowskiego odbywają się dwa razy w tygodniu, w poniedziałki i czwartki po Mszy św. wieczornej, o godz. 18.45.

Oprac. Maria Major

„…wraz z Cecylią nucą pienia…”

„…wraz z Cecylią nucą pienia…”

W czwartek 22 listopada nasz Chór Parafialny obchodził liturgiczne wspomnienie św. Cecylii. Świętowanie rozpoczęło się o godzinie 18.00 od uroczystej Mszy Świętej sprawowanej w intencji naszego chóru podczas, której mogliśmy dzielnie wychwalać Pana wyśpiewując pieśni ku Jego czci i naszej Patronki – św. Cecylii. Dziękujemy kapłanom za odprawioną Mszę, za budujące słowa, za podziękowania, które są dla nas zachętą do dalszej pracy.

Na dalszą część naszego świętowania przeszliśmy do salki parafialnej. Tam  rozpoczął się „Nasz” pogodny wieczór. Nasi chórzyści posiadają wiele talentów, nie tylko muzycznych ale i kulinarnych, dlatego czas wspólnego biesiadowania upływał w wielkiej radości, sympatii, wielkim zaangażowaniu każdego, aby kolejne już nasze święto zostało na długo w pamięci. I w tym miejscu podziękowania składamy kapłanom wraz z Naszym ks. Proboszczem za obecność na spotkaniu, za prezenciki, które sprawiły nam wielką radość. Wielkie dzięki należą się Naszemu Panu Mateuszowi, który wkłada swoje „wielkie serce” w przygotowanie nas do każdego występu, a muszę powiedzieć, że ma  sporo przy tym pracy. On nas po prostu „kocha”, a trudy oddaje Panu Bogu. O godz.21.00 odśpiewaliśmy wraz z Księżmi Apel Jasnogórski, otrzymaliśmy błogosławieństwo i nastąpiło rozesłanie. Ten piątkowy wieczór zakończyliśmy z wielką nadzieją następnego spotkania. Spotkania wspólnoty, przyjaźni i jednej wielkiej rodziny Bożej.

Dziękujemy Bogu że mamy wspólnotę, która przez śpiew Chwali Pana. Zachęcam wszystkich którzy chcą nas wesprzeć swoim śpiewem, a brak im odwagi. Czekamy na każdego ! Śpiewem również służymy Bogu !

         Małgorzata

Czas modlitwy i radości we wspólnocie Cantores Mariae w Lipnicy

Czas modlitwy i radości we wspólnocie Cantores Mariae w Lipnicy

W głowie Pana Mateusza Płotkowskiego – naszego Dyrygenta zrodziła się myśl, aby członków Chóru Parafialnego zabrać na wspólny wyjazd integracyjny. Marzenie dojrzewało długo. Wreszcie dało się wszystko dopiąć do końca i tak 6 czerwca 2013 r. pojechaliśmy na 3 dni do Lipnicy. Lipnica to wieś położona na skrzyżowaniu dróg z Torunia do Brodnicy. Szczęśliwie dotarliśmy na miejsce naszego pobytu. Przed naszymi oczami wyłonił się piękny dom, własność Marii i Wiesława Skwirów, przystosowany do odbywania rekolekcji takich jak nasze. Zakwaterowanie poszło sprawnie, ponieważ szkoda było czasu na siedzenie w pokojach, skoro na niebie świeciło piękne słońce, którym przez cały okres pobytu obdarzał nas Pan Bóg.

Najważniejszym punktem pierwszego dnia była Eucharystia, którą odprawił dla nas ks. Łukasz Skarżyński – nasz wikariusz. Msza odprawiona w domowym zaciszu była dla jej uczestników osobistym, niepowtarzalnym i bezpośrednim spotkaniem z naszym Zbawicielem. W niejednym oku stanęła łza. Późnym popołudniem rozpoczął się czas przygotowania do wieczoru pełnego radości, śpiewu, zabaw i tańców. Wcześniej panowie zadbali, aby nasze żołądki były pełne. Mocno starali się, aby grille za szybko nie zgasły. O godzinie 21.00 odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski i wędrując polnymi drogami zawierzaliśmy Maryi nas samych w modlitwie różańcowej. Wieczór był tak piękny, że dalsze spotkanie na wielkim tarasie przedłużyło się do późnych godzin wieczornych. Dla mniej zmęczonych pan Mateusz i  pan Kazik mieli jeszcze jedną propozycję – wspólne śpiewanie przy dźwiękach gitar. Były to długie godziny radowania się sobą.

Kolejny dzień Pan Mateusz rozpoczął od bardzo głośnej i bardzo wczesnej pobudki, która wszystkich postawiła na nogi. Przed śniadaniem zebraliśmy się na tarasie, aby odmówić poranny pacierz i Jutrznię. Po obfitym śniadaniu nadszedł czas na intensywną naukę. Przyjechaliśmy do Lipnicy między innym po to, aby szlifować pieśni na uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Słońce zachęciło nas, by próbę zorganizować na świeżym powietrzu. Po próbie wzięliśmy różańce do rąk i wyruszyliśmy polnymi ścieżkami na modlitwę, prosząc Matkę Najświętszą o jej pomoc, opiekę, o zabranie naszych trosk, o wstawiennictwo u Jej Syna. Takich wyjść na modlitwę było kilka, gdyż każdego dnia rekolekcji wychodziliśmy w Godzinie Miłosierdzia, aby odmawiając koronkę zatopić się w Miłości Miłosiernej. Późnym popołudniem poszliśmy na Mszę Świętą do kościoła św. Michała Archanioła, do którego mieliśmy kilka kroków. Nie mogło być inaczej; podczas Eucharystii zaśpiewaliśmy kilka pieśni. Po Mszy Św. tamtejszy ks. Proboszcz podziękował nam za uświetnienie naszym śpiewem liturgii. Tego dnia oczekiwanym gościem, był nasz Proboszcz ks. dr Dariusz Żurański, który pomyślał o swoich owieczkach i przywiózł wiele smakołyków. Sprawił nam tym wielką radość. Po kolacji tradycyjnie nadszedł czas na pogodny wieczór. Radowaliśmy się w Panu długo, ponieważ była to nasza ostatnia nocka, a więc niepowtarzalna okazja pobyć ze sobą dłużej.

Dzień trzeci – wczesna pobudka, pacierz, Jutrznia, śniadanie, próba chóru, podziękowania dla naszego kochanego Pana Mateusza , który pomysłem na wspólny wyjazd zrobił nam niespodziankę i włożył wiele serca w to, aby nam było dobrze i abyśmy szybko zatęsknili za ponownym wyjazdem.

Bogu niech będą dzięki za wszystko czym obdarowuje Pana Mateusza, ks. Proboszcza Dariusza -naszego opiekuna chóru i nas chórzystów.

Małgorzata i Mateusz